Dobry e-book – czyli jaki?

Kilka lat temu, gdy zaczęłam pracę w serwisie self-publishingowym, byłam prawdziwą fanatyczką e-booków.  Prawie wyłącznie czytałam e-booki (na Kindle’u), intensywnie monitorowałam rynek i wydawało mi się, że w 2018 roku to już na pewno wszyscy będziemy czytać tylko książki elektroniczne. Cóż, czas zrewidował moje założenia, ale wciąż bardzo lubię i cenię e-booki. A dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć, jak rozpoznać dobrze złożonego e-booka i gdzie go znaleźć.

E-book a papier

Książka papierowa ma wiele zalet. W sumie nic w tym dziwnego – nad tym medium pracowano przez kilkaset lat. Jest dobrze dopasowane do naszych potrzeb. Wygodny, intuicyjny przedmiot, o którym świetnie pisał Keith Houston w „Książce” (a tu linkdo mojej recenzji). I jestem pewna, szczególnie po płomiennych wykładach Mihy Kovac na florenckiej konferencji naukowej, że książka papierowa tak szybko nie zniknie. Jednak e-book dobrze odpowiada na potrzeby nowoczesnych czytelników – pozwala nam na lekturę na dowolnym urządzeniu (tablet, telefon, komputer, czytnik), w dowolnej aplikacji. Możemy dostosować tekst do naszych potrzeb – zwiększyć interlinię, zmienić  font (i go powiększyć) tak, by czytać jak nam wygodnie. Wraz z e-bookami kończy się również problem przeładowanych książkami półek (przyznam się, że książki do „jednorazowego” przeczytania – powieści, poradniki biznesowe, przewodniki – kupuję właśnie w formacie e-bookowym, a wartościową literaturę kolekcjonuję w wersji papierowej), toreb urywających nam ręce od nadmiaru spakowanych książek (świetna opcja na wyjazd, a e-booki z pewnością docenią też studenci kierunków humanistycznych), dodatkowo mamy możliwość udostępnienia e-booka kompletnie bezpłatnie (co może być dobrą dźwignią dla promocji naszych pozostałych książek, usług i książek papierowych, o czym pisałam tutaj). Jednak e-book nie jest  doskonały – o czym wspaniale opowiadał Franjo Pehar. Osiągniemy przyjemność czytania, gdy będziemy korzystać z dedykowanych aplikacji lub urządzeń, bo czytanie na komputerze jest po prostu niewygodne. Technologia wciąż się zmienia, a e-booki jakie znamy dziś, już za kilka lat mogą być przeżytkiem. Pewne jest jednak to, jak donosi Biblioteka Narodowa, że czytelnictwo e-booków wzrasta. Dlatego warto pomyśleć o udostępnieniu swojego tekstu i w takiej formie.

EPUB, MOBI, PDF

Jeśli od kilku lat śledzicie dyskusję wokół e-booków , zapewne nieraz słyszeliście o problemach z zabezpieczeniem (teraz najczęściej stosuje się znak wodny) i formatami. Wychodzę z założenia, że e-book powinien funkcjonować w formacie EPUB lub MOBI, zaś e-bookiem nie jest PDF. Co to oznacza?

EPUB i MOBI są formatami, które możemy odczytać w aplikacjach do e-booków lub na czytnikach. Pozwalają nam, czyli czytelnikom, na wprowadzanie zmian (wspominane zmienianie/powiększanie fontów). Taki tekst czyta się po prostu wygodnie na każdym urządzeniu, w przeciwieństwie do PDF’a, którego nie da się edytować i nie dopasowuje się do rozmiaru strony. Jeśli kiedyś próbowaliście przeczytać PDF na ekranie telefonu, zapewne wiecie, o co mi chodzi. EPUB i MOBI to po prostu kilka połączonych ze sobą plików HTML, a wygląd jest nadawany przez kolejny język programowania – CSS. Dzięki temu możemy dopasować e-booka do swoich potrzeb, ale potrzebujemy też oprogramowania, żeby go poprawnie odczytać. Wprowadzanie zmian (jak np. w pliku DOCX) jest niemożliwe, chyba że korzystamy z programów do edycji e-booków.

Czym się różni skład e-booka od książki do druku?

Jako składacze musimy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, żeby pliki poprawnie wyświetlały się we wszystkich aplikacjach i na każdych urządzeniach. Na pewno pomoże nam w tych testach aplikacja EpubCheckeri odpalenie e-booka na kilku urządzeniach i w różnych programach (np. takich jak:Kindle, Calibre, EpubReader, iBooksi inne). Za skład możemy zabrać się samodzielnie – od kilku lat sama składam i uczę składania w darmowym programie Sigil. Możliwa jest również konwersja składu do formatów e-bookowych w InDesignie, ale to płatne oprogramowanie. Jeśli składacie na własny użytek, myślę, że Sigil Wam wystarczy.

Projektując własnego e-booka, należy pamiętać o „podwójnym” spisie treści – takim, który wyświetli się po stronie tytułowej lub na samym końcu, i takim automatycznym. W drugim wypadku chodzi o to, że czytelnik, który otworzy e-booka np. na czytniku, powinien mieć możliwość przejścia do dowolnego rozdziału bez scrollowania całej książki w górę lub w dół w poszukiwaniu spisu treści.

Warto też pamiętać, żeby e-book był w miarę prosty – czytelnik będzie mógł zmienić font, odstępy, dlatego dobrze, by skład nie był przekombinowany. Okładka i grafiki powinny wyświetlać się zawsze tak samo (np. na szerokość strony, a raczej urządzenia), niezależnie od tego, na czym e-book będzie odczytywany. W e-booku nie ma również podziału na strony (dlatego nie wstawiamy wakatów, rezygnujemy z numeracji stron), ilość tekstu na „stronę” (czyli na wysokość ekranu) może się różnić  w zależności od programu i urządzenia.

Po czym poznać dobrego e-booka?

Będzie responsywny (na każdym urządzeniu będzie wyglądał dobrze), będzie miał podwójny spis treści (w tym automatyczny, który pozwoli w trakcie lektury łatwo przejść do kolejnych rozdziałów), będzie zarówno w formacie EPUB i MOBI (łatwo odczytacie go na każdym urządzeniu). Po wyświetleniu go nie znajdziecie zbędnych odstępów, numerów stron i grafik szerszych niż szerokość ekranu, na jakim wyświetlacie tekst. Czytając go, nie będziecie zwracać uwagi na formę, a lektura stanie się przyjemnością. Na szczęście takich e-booków jest coraz więcej!

2018-06-26T21:35:14+00:00 Styczeń 24th, 2018|jak wydać książkę|

O Autorze:

Kinga Rak
Założycielka, redaktor naczelna i spiritus movens Twardej Oprawy. Autorka licznych publikacji naukowych i krytycznoliterackich, mówczyni TEDxKatowice. Codziennie podejmuje starania, by świat zapełnił się wartościową literaturą i odważnymi autorami.