Zdarza się tak, że doskonale skonstruowana powieść nie nadaje się do czytania. Winny jest styl. Bohaterowie mogą być idealnie dopracowani, akcja wartka, pomysł genialny, ale krótkie zdania, nietrafione metafory, płaski styl i nadmierne stosowanie przymiotników sprawiają, że książka po prostu odrzuca. Dobra wiadomość jest taka, że można to poprawić. W tym artykule podpowiem Ci, jak to zrobić.

 

Typowe błędy stylistyczne debiutantek (i debiutantów)

Ostatnio pisałam o błędach konstrukcyjnych, które pojawiają się w powieściach obyczajowych debiutantek. Tekst spotkał się z ciepłym przyjęciem, a czytelniczki poprosiły o kontynuację. Dzisiaj opowiemo błędach stylistycznych (o językowych porozmawiamy innym razem).

Wraz z redaktorkami Twardej Oprawy wytypowałam 4 najczęstsze potknięcia, które występują w debiutanckich powieściach. Wzięłyśmy pod uwagę prawie 50 zrecenzowanych przez nas książek w ciągu ostatnich niecałych trzech lat (ta liczba wrasta z miesiąca na miesiąc!) oraz wszystkie redakcje debiutów, które wykonaliśmy wspólnie w ostatnich latach.

Wierzę, że po przeczytaniu tego artykułu oraz po przeanalizowaniu swojej historii będziesz w stanie ocenić, czy popełniłaś wspomniane błędy. Nawet jeśli tak – głowa do góry. W trakcie redakcji autorskiej książkę możesz poprawić. A jeśli będziesz potrzebowała pomocy ze wskazaniem, czy problemy stylu dotyczy Twojej pozycji – napisz do nas.

Z chęcią zrecenzujemy Twój tekst – kliknij tutaj i dowiedz się więcej.

Krótkie zdania

Jedna z naszych redaktorek (a zarazem pisarka), Patrycja Żurek, użyła kiedyś doskonałego określenia tego problemu, który z chęcią przytaczam: „szczekające zdania”. Chodzi o krótkie, proste, niezłożone (lub jednokrotnie złożone) zdania, najczęściej nawet nieokraszone jednym przecinkiem. „Tomek wstał i podszedł do okna”. „Kasia była smutna”. „Pociąg odjechał”.

Jasne, w tych sformułowaniach nie ma nic złego, przekazują konkretną informację. Nieraz pewnie doświadczyłaś czytelniczej sytuacji, gdy taki krótki, mocny zwrot wyrwał Cię z butów (gdy padł w odpowiednim momencie i np. wyjawił kluczową informację). Umiejętnie zastosowane proste zdania są potężnym środkiem, budującym nie tylko styl, ale i napięcie w powieści.

Jednak gdy tworzysz opowieść, bazując na takich zdaniach, a ich ładunek znaczeniowy jest potężny, powieść po prostu źle się czyta. Zresztą, spróbuj napisać akapit składający się z samych taki zdań, przeczytaj go na głos, a usłyszysz wspomniane „szczekanie”. I chociaż nie ma reguły określającej idealną długość zdania, zadanie pisarki polega na tym, aby ich długością się bawić, w zależności od tego, jaki efekt mają wywołać. Gdy scena jest dynamiczna, krótkie zdania są na miejscu. Ale opis skonstruowany przy ich pomocy to koszmar.

Przedziwne metafory

Czasem są takie metafory, które wywołują u czytelnika silne emocje. I to nie z powodu siły przesłania, ale wyjątkowej dziwaczności. Gdy rozmawiałyśmy w naszym redakcyjnym zespole o potknięciach językowych, problem metafor wysunął się na pierwszy plan.

Ustalmy na początek: sprawna, oryginalna metafora jest w stanie powiedzieć o wiele więcej niż kilka zdań opisu. Jednak „smażenie jajek na policzkach” jako opis rumieńców szybciej wzbudzi konsternację niż zachwyt.

Z metaforami jest trudno. Typowe nużą i zubożają styl. Nadmiernie wyszukane mogą przerwać płynność lektury i zafrasować czytelnika. A ich brak niekorzystnie wpływa na styl. Są pisarze, którzy sypią metaforami jak z rękawa i tacy, którzy używają tego środku stylistycznego oszczędnie. Wniosek jest jeden – wypracuj swój własny wzorzec z Sèvres.

Mała podpowiedź: soczysta metafora będzie wisienką na torcie. Dobrze skonstruowana, użyta w odpowiednim miejscu sprawi, że czytelnik w mig zrozumie ten nieuchwytny zwykłymi słowami stan rzeczy. I nawet jeśli zakochasz się w swojej metaforze (można, pozwalamy), pamiętaj, żeby nie używać jej zbyt często, a najlepiej nie wprowadzać powtórnie. To jak z suknią na czerwony dywan – zachwyca tylko raz.

Płaski styl

Może pamiętasz jeszcze ze szkoły pojęcia: „zasada decorum”, „style komunikacyjne”. Chodzi o jednorodność stylistyczną (zgodność treści z formą). W literaturze chodzi o zabawę formą, eksperymenty na poziomie stylu i łamanie zasad – jednak wszystko, co odbiega od normy, powinno mieć uzasadnienie.

Przechodząc do sedna: gdy piszesz pikantną scenę erotyczną, użyj środków stylistycznych! Proste relacjonowanie rzeczywistości to za mało, a w wypadku aktu seksualnego może skończyć się literacką katastrofą. To samo tyczy się wszelkich opisów – rzeczywistości i stanów wewnętrznych bohatera. Gdy w dialogach możesz sobie pozwolić na prostotę (o ile taki idiolekt, sposób wypowiedzi, pasuje do konkretnego bohatera), prosty i rzeczowy opis lasu („Drzewa stały równo. Korony były zielone, pnie grube”) najzwyczajniej w świecie boli.

Problemem jest też mieszanie rejestrów – czyli łamanie zasady decorum. Używanie elementów przynależnych do stylu językowego, który nie pasuje do wypowiedzi („aczkolwiek całą noc rzygałem”). W ten sposób możesz rozbawić odbiorców, ale jeśli nocne wymioty miały być dramatyczne, cóż. Cel nie został osiągnięty.

Przymiotnikoza

Już w antycznej Grecji mądre głowy, pracujące nad podstawami dzisiejszej poetyki i stylistyki, uznały, że potrójne wyliczenie ma w sobie pewne piękno. Taka konstrukcja brzmi mądrze, elegancko i sprawnie. Przymiotnikoza (czyli na poważnie – nadmierne nagromadzenie przymiotników) jest na szczęście chorobą uleczalną.

Dlaczego zasypywanie przymiotnikami jest złe? Czy właśnie nie postuluję przez cały tekst, aby wzbogacać język?

Jak w wypadku metafory – samo użycie środka stylistycznego to za mało. Musi on (zasada decorum, znowu!) pasować do konkretnego tekstu i miejsca w nim. W innym wypadku odniesiesz skutek inny od zamierzonego. Żegnaj łzawe porównanie, witaj niezamierzony śmiechu odbiorcy.

Przymiotniki wzbogacają tekst, to pewne. Jednak, po pierwsze, zawsze trzymaj się zasady „show, don’t tell” – czyli pokaż, nie opisuj. Trudno pokazać kolor „czerwony” inaczej niż przez użycie tego słowa (lub porównania, lub metafory, lub metonimii, lub jednego z wielu środków stylistycznych, które masz do wyboru). Jednak gdy piszesz, że bohaterka była: „dzielna, mądra, uduchowiona i bardzo piękna”, to podajesz czytelnikowi na tacy wszystko, a sama zabierasz sobie możliwość przedstawienia bohaterki (np. w scenie), która udowadniałaby, że jest ona dzielna, mądra, uduchowiona i bardzo piękna.

Zasypanie czytelnika przymiotnikami zwalnia Cię z pisarskiej odpowiedzialności (bo w końcu musi Ci uwierzyć na słowo) i ostatecznie sprawia, że opowieść staje się mało wiarygodna.

Jeszcze jedna sprawa z przymiotnikami: nie używaj tych, które są typowe. Wiesz, zielone korony drzew, soczyste pomarańcze, nieśmiałe uśmiechy i namiętne spojrzenia. Z tymi przymiotnikami jest wszystko w porządku, jednak już tyle razy czytałyśmy takie połączenia, że brzmią… Wyłącznie wtórnie.

 

Potrzebujesz wsparcia w ocenie Twojej powieści?

Twoja książka zostanie sprawdzona pod kątem mocnych i słabych stron. Pokażemy, co poszło świetnie, wskażemy miejsca do poprawy i zasugerujemy, jak możesz to zrobić. Ocenimy styl i zasugerujemy, jak można go poprawić.

Koniec z błędami. Wznieś się na literackie wyżyny.

Kliknij tutaj i zobacz, jak możesz z nami współpracować